Nie całkiem w proch się obróci. Odbudowa warszawskiej Starówki na czarno-białych zdjęciach

Categories Muzea

Zdarzają się głosy, że warszawskie Stare Miasto to żaden zabytek, bo ma raptem niecałe 70 lat. Nieprawda, odpowiedzą historycy sztuki, a to choćby dlatego, że w wielu miejscach przetrwały fragmenty budynków, a zabudowę odtworzono z użyciem zachowanych elementów. Tak, Stare Miasto jest rekonstrukcją, ale za to doskonałą. Przy ulicy Brzozowej znajduje się niewielkie muzeum, w którym można prześledzić historię ten spektakularnej odbudowy. W cyklu „Muzeum? To nie gryzie!” tym razem zapraszamy do Warszawy.

Przed wojną młodzież warszawska nie umawiała się „Pod Gołębiami”. Taka kamienica nie istniała ani na Rynku Starego Miasta ani nigdzie indziej. Pojawiła się po wojnie i tak dobrze wpasowała w staromiejski klimat, że wymieniana jest wśród najbardziej wartych uwagi budynków w tym rejonie.

Upamiętnia Kazimierę Majchrzak, która według dzisiejszych standardów byłaby uznana za dziwaczkę, bo czy ktoś poważnie traktuje kobietę, która każdego dnia kupuje 5 kg ziarna i dokarmia ptaki? Zresztą niewykluczone, że sąsiedzi również patrzyli nią z przymrużeniem oka i dopiero wojna oraz Powstanie, które praktycznie zmiotły Warszawę z powierzchni ziemi, kazały na pewne sytuacje spojrzeć zupełnie inaczej. Z sympatią, a pewnie i nostalgią za Warszawą, której już nie ma.

Pani Kazimiera, skromna urzędniczka w PKO, przez wiele lat mieszkała w kamienicy przy ulicy Piwnej na Starym Mieście. Pod koniec Powstania musiała się ewakuować, ale już w styczniu 1945 roku, czyli tuż po wejściu Rosjan do miasta, zamieszkała w ruinach swego dawnego domu. I nadal karmiła ukochane gołębie. O pieniądze na pokarm prosiła Warszawiaków. Mogli wrzucać pieniądze do miseczki, przy której umieściła karteczkę z napisem: „Ofiary na pokarm dla gołębi Starego Miasta”. Czy pomagali? Trudno powiedzieć, wszak było wiele bardziej naglących potrzeb.

Zmarła dwa lata później. Nikt by o niej dziś nie pamiętał, gdyby rzeźbiarka Jadwiga Karwowska nie ozdobiła portalu kamienicy przy Piwnej 6 rzeźbami gołębi zlatujących się do wysypanego ziarna. Wcześniej kamienica nie miała żadnych wyraźnych ozdób.

Odbudowa Starówki? Ale jak?

Tę historię przytaczam nieprzypadkowo. W 1945 r. architekci i urbaniści stanęli przed bardzo trudnym dylematem: jak odbudować prawie całkowicie zniszczone miasto? A jak poszczególne budynki? Czy Warszawa powinna odzyskać kształt sprzed wejścia wojsk niemieckich czy może jednak należy ją zaprojektować na nowo, zachowując tylko pewną przedwojenną „myśl przewodnią”? Nie dajmy sobie wmówić, że Warszawa lat 30. była miastem wszechobecnej elegancji i wygody, jakiej się spodziewamy po Paryżu Północy. Obszary biedy były ogromne – choćby na swobodnej dziś przestrzeni wokół Pałacu Kultury i Nauki kiedyś panował przeogromny ścisk, a warszawska biedota mieszkała w przepełnionych izbach bez bieżącej wody.

Koncepcji przyszłości miasta było wiele łącznie z tą, by miastu w ogóle odebrać status stolicy, bo szkoda pieniędzy i ludzkiego wysiłku, by odgruzować, oczyścić z zalegających w ruinach i na ulicach tysięcy ciał, odbudować i nadać funkcje użyteczności tak potwornie zniszczonemu miastu. Ostatecznie zwyciężyło przekonanie, że odbudowa Warszawy będzie symbolem tryumfu nad nazizmem, a komuniści pokażą się przy tym jako dobrzy gospodarze, którzy pielęgnują i szanują polską historię.

O ile dywagacje na temat zasadności odbudowy Warszawy nie trwały długo, to wątpliwości dotyczących odbudowy Starego Miasta było w kręgach władzy wiele. Bo Starówka to jednak świadectwo zepsutego, mieszczańskiego świata. Pojawiły się więc propozycje, by pozostałości po staromiejskiej zabudowie zrównać z ziemią lub nawet pozostawić jako trwałą ruinę – symbol dramatu wojny. „Czy każda odbudowa nie byłaby po prostu falsyfikatem?” – zastanawiał się krytyk literacki i eseista Kazimierz Wyka.

Nie mógł się z tym zgodzić profesor Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej Jan Zachwatowicz, Generalny Konserwator Zabytków w Ministerstwie Kultury i Sztuki w latach 1945-1957. Pod koniec stycznia 1945 roku dostał zadanie organizacji Biura Odbudowy Stolicy (BOS). Praktycznie od razu zarządził prace zabezpieczające ocalałe ściany i portale, i przekonał władze, że robotnicze morale nie ucierpi, jeśli okazałe kamienice znów będą się pięły do góry. Na marginesie: przedwojenna Starówka nie wyglądała jak ta, która znamy dziś. Zamieszkiwała ją biedota i żaden dobrze sytuowany urzędnik, artysta nie chciał tam mieszkać.

 

Potem ze współpracownikami – prof. Piotrem Biegańskim i prof. Mieczysławem Kuzmą – opracował główne zasady rekonstrukcji Starego Miasta. Zdecydowali, że zachowa ono średniowieczny układ ulic i placów, zaś fasady kamienic miały odzyskać kostium z XVII i XVIII w. Dokonując takiego przemieszania, wykazali się dużą odwagą, bo niemal dali przeciwnikom do ręki gotowy argument przeciw rekonstrukcji: że odbudowane Stare Miasto będzie „fałszywką”, tworem, który nigdy nie istniał. Oni jednak znali, że układ ulic, jaki istniał przed wojną, jest zwyczajnie mało reprezentacyjny i niewygodny. Stare Miasto początku XX wieku było bowiem bardzo ciasno zabudowane, a przecież chodziło o to, by przywrócić piękno tego miejsca.

Profesorowie pod wodzą Zachwatowicza zdecydowali się przy tym na pewną niekonsekwencję. Osoby, które znają Stare Miasto, niech zastanowią się teraz, czy aby czegoś im na nim nie brakuje. Dla ułatwienia można warszawski Rynek Starego Miasta porównać w myślach do rynku w Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu. Nie ma najważniejszego urzędu miejskiego, czyli ratusza. Istniał do 1819 r., następnie został rozebrany. Architekci z Biura Odbudowy Stolicy uznali, że jego odbudowa byłaby w XX wieku już niezasadna.

Muzeum Starówki na tyłach Rynku

O odbudowie Starego Miasta wiele można dowiedzieć się w niewielkim Centrum Interpretacji Zabytku przy ul. Brzozowej. Placówka prezentuje kolekcje kilkudziesięciu zdjęć dokumentujących zniszczenie Starego Miasta oraz jego rekonstrukcję. Są filmy, stare plany miasta, nagrane wspomnienia architektów – multimedia wkroczyły do staromiejskich piwnic.

Ciekawym eksponatem jest znajdująca się pod podłogą z przezroczystego tworzywa makieta, która prezentuje obszar odbudowany po wojnie.

Brakuje mi w Muzeum natomiast plansz informacyjnych. Jest kilka, które wspominają o najważniejszych faktach (np. wypędzeniu mieszkańców Starego Miasta 2 września 1944 r. do obozu w Pruszkowie, jest też biogram prof. Zachwatowicza), ale dla zainteresowanego odbudową Starówki wizyta w Muzeum będzie tylko wstępem do samodzielnego zgłębienia tematu.

Zupełnie niezrozumiała jest dla mnie nazwa placówki – Centrum Interpretacji Zabytku. Nie znalazłam tam nawet próby zadania pytania, czym jest zabytek, czy Starówka jest czymś autentycznym czy może to tylko wizja urbanistyczno-architektoniczna, w jaki sposób oceniać wartość budynków odbudowanych po 1945 r. Niestety, takich konfrontacji tu nie uświadczymy.

 

Całkiem nowe niemieckie miasto

Jedna z tablic informacyjnych poświęcona jest Planowi Pabsta. Friedrich Pabst w październiku 1939 został powołany na stanowisko naczelnego architekta Warszawy (wcześniej kierował Urzędem Budownictwa III Rzeszy). Jeszcze przed wybuchem wojny zaczął nadzorował opracowanie projektu nowego niemieckiego miasta, które powstanie na gruzach zburzonej Warszawy. W zamyśle niemieckich architektów Warszawa miała się stać prowincjonalnym miastem, siedzibą urzędników zarządzających podbitymi przez III Rzeszę ziemiami na wschodzie.  Polecenie wyburzenia zamku królewskiego wydał sam Adolf Hitler. W jego miejscu stanąć miała m.in. hala ludowa, zaś na miejscu kolumny Zygmunta w niebo miał się wzbijać pomnik Germanii. Niemieckie plany względem Warszawy były wielokrotnie korygowane, więc trudno jednoznacznie powiedzieć, jak naziści wyobrażali sobie jego kształt po planowanym zwycięstwie.

Nasz nowy dom na 22 lipca

Od decyzji o odbudowie Starego Miasta do początku prac minęło kilka lat. Ten czas był niezbędny, by wszystko zaprojektować. Cenne wskazówki zawarte były w cudem ocalałej przedwojennej inwentaryzacji zabytkowych budynków. Pierwsza seria projektów projektów rekonstruowanych domów była gotowa w 1950 r. Fizyczne stawianie budynków rozpoczęło się krótko po tym i było prowadzone w morderczym tempie, tak by kolejne pierzeje można było uroczyście oddawać przy okazji kolejnych rocznic przypadających na 22 lipca.

 

Stare Miasto miało być dzielnicą jak każda inna, zakwaterowano w nim więc robotników, inteligentów, artystów. Pełne przemieszanie. Osiedle mieszkaniowe Stare Miasto miało docelowo 3 tys. mieszkańców. Aby zapewnić lepsze doświetlenie mieszkań, zlikwidowano znaczną część oficyn, tworząc rozległe podwórka. Każdy blok zabudowy wyposażono w kotłownie i składy koksu, lokowane na ogół pod dziedzińcami. Na osiedlu zaplanowano również niezbędną infrastrukturę, a więc na przykład żłobek, przedszkole,pocztę.

Pierwszy etap budowy zakończył się w lipcu 1953 r.

W 1980 r. Starówka znalazła się na prestiżowej Liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nigdy wcześniej nie znalazła się na niej pozycja będąca rekonstrukcją historyczną. Był to wyraz wielkiego szacunku oraz podziwu dla polskich architektów, konserwatorów, historyków i historyków sztuki, którzy podjęli się dzieła, nie mającego precedensu w historii.

Centrum Interpretacji Zabytku – informacje praktyczne

Godziny otwarcia: wtorek–niedziela 10.00–19.00

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *