Jak Melita Norwood walczyła o pokój. Tajemnica Joan

Categories Filmy, Historia

– Kobiety nie mogą być dobrymi szpiegami – powiedział Jasper Harker, dyrektor generalny MI5, czyli brytyjskiej Służby Bezpieczeństwa. Jej zadaniem jest ochrona kraju przed zagranicznymi agentami, a w czasach zimnej wojny kontrwywiad miał szczególnie dużo pracy.

Czy to szowinizm czy rutyna – w każdym razie zignorował informacje przekazywane przez Monę Maund, jedną z pierwszych agentek MI5, że nie rzucająca się w oczy Melita Norwood, mądra i błyskotliwa asystentka zatrudniona w Brytyjskim Stowarzyszeniu Badań Metali Nieżelaznych mogła być agentem KGB. Harker zmarł pod koniec lat 60., więc nie doczekał konferencji prasowej, która odbyła się przed domem Norwood. W telewizji przyznała ona, że przez 35 lat przekazywała sowietom tajne informacje. Robiła to w pełni świadomie i dobrowolnie. Nie miała z tego powodu poczucia winy, wprost przeciwnie, poprzez te wszystkie lata uważała, że dołożyła swoją cegiełkę pod budowę światowego pokoju.

Tak oto, w wieku 87 lat wyznała największą tajemnicę swojego życia, wprawiając w zdumienie nawet najbliższą rodzinę.

Melita Norwood zmarła w 2005 r. Ostatnich dni dożyła w spokoju, gdyż w związku z zaawansowanym wiekiem prokuratura odstąpiła od postawienia jej zarzutów o zdradę kraju.

Ideowa studentka

Tę historię mogliśmy obejrzeć w kinach w czerwcu 2019 r. Oglądając go, nie usłyszeliśmy jednak jednak imienia „Melita”, lecz Joan, gdyż twórcy filmu „Tajemnica Joan” nie nakręcili filmu biograficznego, a jedynie wybrali z życiorysu pani Norwood niektóre fragmenty. Od siebie dodali romans z komunistą Leo, który zainteresował młodziutką studentkę ideami komunizmu. Pomijając pewne hollywoodzkie wątki, film pozwala poczuć atmosferę niepokojącego końca lat 30. Ubiegłego wieku, gdy niemiecki faszyzm wyraźnie rzucał cień na cała Europe, a komunizm postrzegany był przez wielu, zwłaszcza młodych idealistów, jako sposób na budowę lepszego, bardziej sprawiedliwego świata.

Melita studiowała na uniwersytecie Southampton, zaś jej filmowa odpowiedniczka – nauki ścisłe w Cambridge. Uczynienie z niej studentki tej właśnie uczelni nie jest przypadkowe. Stamtąd rekrutowała się bowiem „piątka z Cambridge”, genialni i skuteczni szpiedzy pozyskani przez ZSRR w latach 30. z kręgu lewicowych intelektualistów. Byli komunistami z przekonania za swoją pracę nie pobierali wynagrodzenia. W czasie II wojny światowej zrobili kariery w strukturach urzędniczych, dzięki czemu mieli dostęp do tajnych dokumentów. Ich rozpracowanie zajęło wywiadowi amerykańskiemu i brytyjskiemu wiele lat.

Melita (i jej filmowe alter ego) dostała posadę asystentki w Brytyjskim Stowarzyszeniu Badań Metali Nieżelaznych. Nazwa nie wróży nic niepokojącego, ale to tylko przykrywka. Zatrudnieni tam naukowcy zajmowali się stworzeniem brytyjskiej bomby atomowej, której użycie miałoby, w krytycznym momencie, przesądzić o wyniku wojny (choć same badania podjęte zostały jeszcze przed jej wybuchem. Melita pracowała na stanowisku asystentki od 1937 r.). Zatrudniając się, Melita podpisała oświadczenie o chowaniu w tajemnicy wszystkiego, o czym dowie się przy okazji wykonywania obowiązków.

Nigdy nie kryła się z komunistycznymi sympatiami. O ile nie były one problemem w krótkim czasie, gdy Wielka Brytania i USA walczyły ramie w ramię z Armią Czerwoną, to już po podziale świata na dwa bloki powinno wzbudzić niepokój jej przełożonych. Dopiero w 1951 r. utraciła certyfikat umożliwiający jej dostęp do tajemnic państwowych. Zadecydowały o tym jej lewicowe poglądy.

Czytaj też: Nie tylko Mata Hari. Kobiety, które igrały ze służbami specjalnymi

Archiwista będzie opowiadał

Nie przeszkodziło jej to przekazywać Moskwie kolejnych informacji. Wprawdzie jeszcze w połowie lat 60. brytyjska Służba Bezpieczeństwa podejrzewała, że jest ona źródłem przecieku, ale nie wszczęła postępowania.

Pani Norwood spokojnie wychowywała dzieci, przeszła na emeryturę przeżywszy męża, miłość swojego życia (a więc inaczej niż w filmie) i wiodła spokojne życie w londyńskim domku.

Czarne chmury zaczęły się zbierać nad starsza panią w 1992 r., gdy szef archiwistów jednego z oddziałów KGB Wasilij Mitrochin przekazał brytyjskiej ambasadzie w Tallinie mikrofilmy, na których znajdowało się 25 tys. stron dokumentów. W ten sposób brytyjskie służby dowiedziały się o działalności agentki Holi. Nadały sprawie klauzulę tajności, ale nie podjęły żadnych kroków w celu aresztowania pani Norwood.

W 1999 r. Mitrochin przymierzał się do wydania książki poświęconej działalności KBG w Europie. Służby nie mogły już dłużej poddawać w wątpliwość jego doniesień o agentce pracującej przy bombie atomowej.

Czy jeden człowiek może zapobiec wojnie

Jeśli wierzyć filmowi, pojawienie się funkcjonariuszy starsza kobieta potraktowała jako pomyłkę. Nigdy bowiem nie uważała się za zdrajcę, przeciwnie, była przekonana, że czyni słusznie, informując Sowietów o brytyjskich postępach w pracach nad śmiercionośnym narzędziem.

Nie przyznała się do winy, a dziennikarzom, którzy pojawili się pod jej domem, by relacjonować aresztowanie najdłużej ukrywającego się szpiega KGB, odczytała oświadczenie.

„Myślałam, że być może to, do czego miałam dostęp, pomoże Rosji dotrzymać kroku Wielkiej Brytanii, Ameryce i Niemcom. Zasadniczo nie zgadzam się na szpiegowanie przeciwko własnemu krajowi”.

Melita uważała, że równowagę sił może zapewnić równowaga posiadanych narzędzi. Miała w pamięci kronikę filmowa przedstawiająca grzyb atomowy nad japońskimi miastami. Była zdania, że gdyby Stany Zjednoczone wiedziały, że jej przeciwnik posiada równie niebezpieczną, nie zdecydowałyby się na atak. To przejaw samokontroli przez strach – skoro Sowieci i państwa na zachód od Żelaznej Kurtyny będą dysponowały podobną bronią, żadna strona nie chwyci po nią pierwsza.

Niektórzy historycy uważają, że jedna niepozorna asystentka była dla KGB cenniejszym narzędziem niż wspomniana już „piątka z Cambridge”. Szacuje się, że informacje, które przekazała Sowietom, pozwoliły Moskwie zaoszczędzić dwa lata prac nad własną bombą.

Przypuszczam, że niewielu wychodzących z kina widzów sympatyzuje z Joan. Z dzisiejszego punktu widzenia jej wiara w dobre intencje komunistów i przekonanie, że jedna osoba może zapobiec konfliktowi, może się wydawać naiwne. Należy jednak pamiętać, że bohaterki, ta prawdziwa i filmowa, żyły w czasach, w których ścierały się różne wizje powojennego świata, a do tego przepływ informacji następował znacznie wolniej niż dzisiaj. Do Joan, co widzimy w filmie, napływały informacje o terrorze w Związku Radzieckim, ale dał się przekonać komunistycznym towarzyszom, że gniew Stalina spada tylko na wrogów rewolucji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *