Nie tylko Mata Hari. Kobiety, które igrały ze służbami specjalnymi

Categories Historia

Przez wieki kobieta kojarzona była wyłącznie z opiekunką domowego ogniska, istotą o rozumie mniejszym niż męski i zdecydowanie niegroźną. Tyle pozory, bo na kartach historii kobieta-szpieg, pojawia się często. I często latami nie daje się złapać.

Opowiadałam Wam już o Melicie Norwood – asystentce w ośrodku naukowym, który projektował brytyjską bombę atomową. Kobieta przez 35 lat przekazywała tajne informacje KGB. Zatrzymano ją dopiero pod koniec lat 90. XX wieku, a więc kilka dekad po tym, jak przekazała Moskwie ostatni meldunek. Prokuratura uznała, że nie należy stawiać 87-latce zarzutów.

Choć Brytyjczycy wiedzieli, że ktoś wynosi informacje, nie podejrzewali skromnej, pracowitej Norwood. Na jej korzyść zadziałało też to, że, mówiąc krótko – była kobietą, a te są z reguły poza sferą zainteresowania kontrwywiadu. Nie była jedyna, oto historie kilku z nich. Jest też polski wątek.

„Sprawa Rosenbergów” z dużymi wątpliwościami

Nie tylko Norwood przekazywała Sowietom zaawansowane techniczne informacje na temat budowy bomby atomowej. Małżeństwo Rosenbergów działało z podobnych pobudek – nie chcieli, by Stany Zjednoczone miały monopol ma posiadanie tego śmiercionośnego narzędzia.

„Żadna inna osoba nie przyczyniła się do rozwoju sowieckiego programu atomowego tak jak Juliusz i Ethel Rosenbergowie” – pisał w swojej autobiografii Nikita Chruszczow. Małżeństwo nie ukrywało sympatii do Związku Radzieckiego. Należeli również do Komunistycznej Partii USA.

Julius Rosenberg zawodowo zajmował się radiotelegrafią. Nawiązał współprace z nowojorską rezydenturą sowieckiego wywiadu, dla której był cennym nabytkiem, jako że zajmował się wieloma tajnymi projektami. Najcenniejsze informacje Rosenberg pozyskiwał od swojego szwagra, Davida Greenglassa, który bezpośrednio był zaangażowany w prace nad bombą. David początkowo nie był zainteresowany współpracą z Sowietami, ale zmienił zdanie i uczestniczył w tym od 1945 r. Wyniesione przez niego informacje na maszynie przepisywała Ethel Rosenberg.

Ethel i Julius Rosenbergowie. Domena publiczna.
Ethel i Julius Rosenbergowie

Działalność Rosenbergów i Greenglassów nie trwała długo. W 1950 r. Ethel i Julius zostali aresztowani. Wsypał ich… David Greenglass. Zdrada na łonie rodziny, podwójny agent? Przez wiele lat było wokół jego roli w tej sprawie wiele niejasności.

Rosenbergowie zostali skazani na karę śmierci. Proces zakończył się w 1951 r., przez dwa lata trwała apelacja. Małżeństwo przez cały czas przekonywało o swojej niewinności, lecz w świetle zgromadzonego materiału nie mogło być wyroku innego jak skazujący. Dyskusyjna była natomiast kara śmierci – wyrok wywołał falę protestów ze strony komunistycznych działaczy z różnych państw, oskarżających imperialistów o zabijanie niewinnych ludzi. O ułaskawienie małżeństwa występował, między innymi, papież Pius XII i wybitny fizyk Albert Einstein. Bezskutecznie. Sędzia uznał, że obydwoje dopuścili się zdrady w obliczu trwającej wojny w Korei, a ich działania przyczyniły się do śmierci co najmniej 50 tys. ofiar tego konfliktu.

Wyrok wykonano w 1953 r. Rosenbergowie byli pierwszymi Amerykanami skazanymi w czasie pokoju na śmierć za szpiegostwo. Ona w chwili śmierci na krześle elektrycznym w słynnym więzieniu Sing-Sing miała 38 lat, on – 35.

– Jesteśmy pierwszymi ofiarami amerykańskiego faszyzm – brzmiały ostatnie słowa Ethel.

Niewykluczone, że rzeczywiście mogła się czuć niesprawiedliwie potraktowana. Dawid Greenglass, który wyszedł z więzienia w 1960 r., w 2001 r. udzielił wywiadu, w którym powiedział, że prokuratorzy zmusili go do złożenia obciążających zeznań. Aby ratować żonę, która w rzeczywistości przepisywała tajemnice, obciążył Ethel. Czy naprawdę tak było? Na prośbę historyków, sąd w 2015 r. zgodził się na ujawnienie zeznań Greenglassa, ale decyzja nie była prawomocna i nie utrzymała się.

Krystyna Skarbek: cały czas na granicy życia i śmierci

– Krystyna Skarbek była niesamowitą kobietą. Granie takiej osoby nazywanej Jamesem Bondem w spódnicy to spełnienie moich zawodowych marzeń. Podobno była ona ulubionym szpiegiem Churchilla. Jej kochankowie mówili, że brała się za rzeczy, których bali się faceci – powiedziała aktorka Małgorzata Kożuchowska o roli Krystyny Skarbek w sztuce „Wojna, moja miłość”.

„Była najlepszym agentem brytyjskim czasu wojny. Szefowie naszych służb wstawali, gdy wchodziła do pokoju (…). Christine kochała namiętnie. Kochała mężczyzn i seks, adrenalinę i przygodę, rodzinę i ojczyznę, kochała życie i kochała wolność, aby żyć jego pełnią. Kiedy prawo lub konwenans odmawiały jej tej wolności, przeciwstawiała się oczekiwaniom, łamiąc zasady albo zmieniając wiarę, wiek, nazwisko lub życiorys” – pisała jej biografka Clare Mulley.

w 1908 r. Krystyna uchodziła za uwodzicielkę. W 1938 r. wyszła za mąż za dyplomatę i podróżnika Karola Giżyckiego. We wrześniu 1939 z mężem przebywała w Kenii na placówce. Na wieść o wybuchu wojny wyjechali do Francji, a potem do Anglii. Tam zgłosiła się do Kierownictwa Operacji Specjalnych (SEO), czyli tajnej służby brytyjskiej. Obycie w świecie, rozległa sieć znajomości i znajomość języków czyniły z niej doskonały materiał na agentkę. Otrzymała konspiracyjne nazwisko Christine Granville, którego używała do końca życia. Przez góry dostała się do Polski (była świetną narciarką), przywożąc ze sobą pieniądze, informacje i materiały propagandowe dla polskiego ruchu oporu. W drugą stronę przemycała raporty, kody radiowe i mikrofilmy.

„Jest absolutnie nieustraszona” – napisano w raporcie brytyjskiej Secret Service z początku II wojny światowej.

Przylgnęło do niej określenie „ulubionej agentki Churchilla”, ale nawet sława doskonałej agentki nie ochroniła jej przed degradacją. W 1941 r. Brytyjczycy wykluczyli ja z kolejnych akcji pod zarzutem prowadzenia podwójnej gry. Rzekomo miała utrzymywać kontakty z niezależną, warszawską grupą oporu Stefana Witkowskiego, których działania nie były akceptowane przez władze Polski Podziemnej.

Po kilku latach odbudowała zaufanie i w 1944 r. skoczyła ze spadochronem na teren wroga we Francji. Pracowała jako kurierka, wspierała francuski ruch oporu. Wykazała się profesjonalizmem, gdy samodzielnie odbiła z rąk Gestapo aresztantów. Marzyła, by po wybuchu Powstania warszawskiego znaleźć się w stolicy, ale jej prośby zostały odrzucone. Brytyjczycy pożegnali się z nią jeszcze przed zakończeniem wojny, a powodem tej decyzji były powracające zarzuty o sprzedawanie tajemnic Wielkiej Brytanii. Pani Granville zarzucano też, że podczas wojny tak naprawdę pracowała dla Polaków.

Za pracę na rzecz Jej Królewskie Mości dostała odznaczenia, ale propozycji dalszej pracy – już nie. Jej los jest podobny do losu wielu Polaków, cywilów lub wojskowych, którzy w czasie działań wojennych pracowali dla Brytyjczyków. Gdy kraj ten zaczął się układać ze Związkiem Radzieckim, stali się wizerunkowym kłopotem.

Kobieta, której umiejętności mogły zostać wykorzystane w dalszej pracy wywiadowczej, musiała imać się różnych prostych prac. Do Polski wrócić nie mogła, brytyjskiego obywatelstwa nie dostała. pracowała jako pokojówka w hotelu, telefonistka i stewardessa na statkach pasażerskich. W trakcie jednego z rejsów poznała Dennisa George’a Muldowneya, w którym się z wzajemnością zakochała. Z czasem uczucie z jej strony zaczęło się wypalać, ale mężczyzna nie chciał odejść. Muldowney miał na jej punkcie popadać  w obsesję, gdy więc w trakcie jednej z kłótni po raz kolejny odrzuciła jego awanse i poinformowała, że wypływa w dwuletni rejs, odrzucony kochanek zaatakował ją nożem. Kobieta zmarła po kilku sekundach. Miało to miejsce 15 czerwca 1952 r.

Miłość z zazdrości? Istnieją też teorie spiskowe, wedle których Muldowney zamordował kobietę na zlecenie NKWD, brytyjskiego wywiadu albo nawet komunistycznych władz Polski. Inna hipoteza zakłada, iż praca w charakterze stewardesy była przykrywką, a Krystyna nadal zbierała informacje dla brytyjskiego wywiadu. Niewykluczone, że okoliczności zostaną kiedyś wyjaśnione, ale dokumenty dotyczące pani Skarbek vel Granville muszą zostać odtajnione.

Paweł Jasienica i żona z SB

Paweł Jasienica był zachwycony swoją nową żoną. Odpowiedni typ urody, inteligentna, oddana, młoda. Do końca życia nie wiedział, że partnerkę podsunęła mu bezpieka. A Zofia O’Bretenny, zwana Neną, była jedną z najlepszych agentek w historii PRL-u.

Zanim zaczęła donosić na Jasienicę i innych czołowych literatów, wspinała się po szczeblach tajniackiej kariery. Jako recepcjonistka w Grand Hotelu donosiła na gości i personel, jako pracownica dziekanatu – na studentów i naukowców. Budziła sympatię, ludzie chętnie się przed nią otwierali.

W połowie lat 60. Nena dostała najważniejsze zadanie operacyjne: zbliżyć się do Leona Beynara, szerzej znanego jako Paweł Jasienica. Bezkompromisowy człowiek, wielki historyk, którego rozprawy o państwie Piastów i Jagiellonów porywały młodzież.

Agentka regularnie pojawiała się ja jego spotkaniach autorskich. Siadała z przodu i zawsze zadawała przygotowane przez SB pytania. Któregoś wieczoru zaczaiła się na niego na ulicy.

– Ja w sprawie romansu – powiedziała zaskoczonemu pisarzowi. Szybko wyznała, że chodzi o historię XVII-wiecznego romansu Halszki Ostrogskiej, na temat której pisze książkę i potrzebuje zdobyć materiały. Przynęta okazała się skuteczna. 56-letni pisarz coraz częściej spotykał się z młodsza o 16 lat kobietą.

W 1968 r. ostro wystąpił przeciw władzom. Potępił antysemityzm, który rozpętali komuniści. Imiennie zaatakował go pierwszy sekretarz Władysław Gomułka, wkrótce w mieszkaniu zaczęli nachodzić historyka obcy ludzi, były głuche telefony. Nena namawiała przyjaciela, by się do niej na jakiś czas przeprowadził. Jasienica się zgodził.

Od tej chwili O’Bretenny mogła w nieograniczony sposób śledzić aktywność swojego męża oraz jego gości, którzy zaakceptowali ją i nie bali się mówić rzeczy przeznaczonych tylko dla zaufanych. Swoje donosy – bardzo szczegółowe, choć często dotyczące rzeczy mało istotnych, pisała w łazience lub pod pozorem wyjścia na zakupy, chodziła do specjalnego gabinetu.

– Te donosy są czasem o niczym – mówi Ewa Beynar-Czeczott, córka Jasienicy. – Że jeden pan się spotkał z innym panem, że gdzieś widziano przejeżdżającego Wartburga taty, że tata spotkał się ze Szpotańskim – skomentowała po latach. Innym razem wspominała, że Nena „była tak sprawną agentką, że gdy ojciec spotkał się np. o godz. 15 w domu z Wańkowiczem, to o 17 jej donos o tym lądował już na biurku oficera prowadzącego”.

Uczciwie trzeba powiedzieć, że nie wszyscy byli do partnerki Jasienicy przekonani. „Jest to osoba wyszczekana, inteligentna, bywała, jeszcze »akówka«, ale coś mi za mądra” – zanotował w dzienniku Stefan Kisielewski. Zastrzeżenia miał też Władysław Bartoszewski, ale perswazja ze strony przyjaciół na nic się nie zdała: Jasienica się Nenie oświadczył.

Zmarł zaledwie osiem miesięcy po ślubie, w 1970 r. Nena przeżyła go o blisko 30 lat. Śmierć męża nie oznaczała końca jej współpracy z SB. Nadal donosiła na opozycjonistów. Zmarła w 1997 r., ale jej śmierć nie przerwała nici łączącej ją z Pawłem Jasienicą.

Część praw autorskich do książek pisarza miał syn Neny O’Bretenny, Marek. Zdaniem córki niegodziwością było, by syn kobiety, która przez lata szkodziła jej ojcu i nigdy go nie kochała, korzystał finansowo na tym oszustwie. Mężczyzna odpierał zarzut, by jego matka była agentką. Według Ewy Beynar-Czeczott, dowody takie zachowały się w dokumentach IPN – choć powiedzmy uczciwie, nie ma dowodów na to, że SB mobilizowało ją do ślubu.

W związku z toczącym się przez kilka lat postępowaniem o pozbawienie Marka O’Bretenny praw do książek, wydawnictwa nie wznawiały jego książek. Na początku XXI w. można było kupić „Polskę Piastów” czy „Polskę Jagiellonów” wyłącznie z drugiej ręki albo wypożyczyć, a więc były one, do pewnego stopnia, białymi krukami. W 2006 r. sąd uznał, że całość praw autorskich należy się córce, co uzasadnił „względami moralnymi” oraz najbliższym stopniem pokrewieństwa ze spadkodawcą. Sędzia mówiła w ustnym uzasadnianiu postanowienia, że chodzi m.in. o zapewnienie czytelnikom dostępu do książek Jasienicy.

 

 

1 thought on “Nie tylko Mata Hari. Kobiety, które igrały ze służbami specjalnymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *