Tyniec. Podążamy szlakiem benedyktyńskim

Categories Podróże, Polska
Pixabay
Pixabay

Na mojej prywatnej liście miejsc magicznych opactwo w Tyńcu zajmuje wysokie miejsce. Dlaczego? Spójrzcie na zdjęcia, sami się domyślicie. Gdy więc w czasie pobytu w Krakowie zamarzycie o tym, by na kilka godzin jednak wyjechać z miasta – nie musicie daleko odjeżdżać. Magiczny, piękny, tajemniczy – taki właśnie jest klasztor benedyktyński w Tyńcu.  

 

Kiedyś Tyniec znajdował się o dzień drogi od Krakowa – ale to w średniowieczu, gdy Kraków obejmował tylko dzisiejsze Stare Miasto: zaczynał się przy Bramie Floriańskiej, a kończył na Wawelu. Z biegiem lat miasto rozrosło się do tego stopnia, że 1973 dawna wieś została włączona w granice Krakowa.

Wznoszący się na wapiennej skale klasztor z daleka bardziej przypomina warownię niż miejsce kultu. I nie jest to błędne wrażenie, bo opactwo od samego początku było silnie ufortyfikowane. To nie uchroniło go jednak przed spaleniem przez tatarów, którzy nękali małopolskie miasta i miasteczka przez kawał XIII wieku. Dość przypomnieć, że to właśnie od strzały tatarskiej miał zginąć hejnalista na wieży Kościoła Mariackiego i na pamiątkę tamtego zdarzenia hejnał urywany jest w połowie. Ile w tym prawdy, przeczytacie w tym artykule.   

Wróćmy jednak do Tyńca i to do samych początków.

 

Najpierw były ludy celtyckie

Wzgórze tynieckie zasiedlone było na długo przed przybyciem benedyktynów. Odnaleziono na nim ślady osadnictwa z epoki neolitu  i brązu. Okolice wzgórza zamieszkiwała ludność pochodzenia celtyckiego.

Po ich zniknięciu nikt na wzgórzu nie rezydował, a w XI wieku pojawili się tam Benedyktyni.

Opactwo, które założyli nad Wisłą, było jednym z pierwszych klasztorów benedyktyńskich w Polsce.

Początki opactwa są okryte mgła. Historycy spierają się co do tego, kto był fundatorem klasztoru (choć zwycięża przekonanie, że Kazimierz Odnowiciel). Nie ma też pewności, czy na miejscu świątyni romańskiej nie znajdowała się wcześniejsza, drewniana.

Z czasem kościół romański został zastąpiony przez gotycki, a w XVII w. zaczęto przebudowywać go na barokowy. To z tego okresu pochodzi charakterystyczna dwuwieżowa fasada.

Czasy świetności klasztoru przypadły na XV i XVI wiek. XVII stulecie to czas konfliktów, które nie ominęły nieźle ufortyfikowanego opactwa. W latach 1771-1772 stał się twierdzą konfederatów barskich. Opactwo zostało przekształcone na twierdzę i wzmocnione murami, bastionami i nasypami ziemnymi. To nie powstrzymało armii carskiej. Podczas oblężenia konfederatów przez rosyjskiego generała Suworowa kościół został spalony, a zabudowania Starostwa i skrzydła południowego zniszczone.

Na szczęście kościół odbudowano w XVIII wieku. Przy okazji w odbudowanych pomieszczeniach skrzydła południowego powstała biblioteka.

 

Polscy Benedyktyni musieli odejść na początku XIX wieku

XIX wiek nie przyniósł na żadnych konfliktów zbrojnych – cóż jednak, skoro po włączeniu Tyńca do granic austriackich klasztor utracił część majątku. W 1806 r. do Tyńca zostali przeniesieni benedyktyni z niemieckiego Wiblingen, a polscy mnisi zostali zmuszeni do opuszczenia opactwa.

Mnisi niemieccy po zaledwie trzech latach opuścili Tyniec, a w 1816 roku Franciszek I podpisał dekret o zniesieniu opactwa.

Był plan, by w klasztorze w Tyńcu znalazła się siedziba nowego biskupa. Ostatecznie stolicą diecezji w 1826 roku został Tarnów. Do Tarnowa powędrowała też część ruchomego wyposażenia klasztoru tynieckiego. Do dziś można oglądać ją w skarbcu katedry.

Do opuszczonego klasztoru mieli w 1831 r. wrócić mnisi, tym razem przybyli z Rosji jezuici. Nie dane im było długo cieszyć się pięknymi widokami z tynieckiego wzgórza, bo zaledwie kilka dni po tym, jak się wprowadzili,  w opactwie wybuchł pożar, który spowodowany był uderzeniem pioruna.

Zniszczone zostały dachy i większość wnętrz mieszkalnych, ocalało natomiast wnętrze kościoła. Dach naprawiono, a kościół zaczął pełnić funkcję parafialnego.

Benedyktyni nie zapomnieli o swoich dobrach i 30 lipca 1939 r. wrócili do opactwa i są tam do dziś. Więcej o Benedyktynach i zasadach, które organizują ich życie, przeczytacie na przykład na stronie opactwa w Tyńcu.

Znajdziecie tam również piękną galerie starych pocztówek. Myślę, że Tyniec jest jedną z najpiękniej położonych budowli w Polsce. W moim zestawieniu „baśniowych lokalizacji” są również Zamek Książ i kamedulski klasztor nad jeziorem Wigry.

 

Weekendowy oddech w cieniu sacrum

Tyniec jest pięknie położony, ale nie tylko to sprawia, że nie sposób o tym miejscu zapomnieć. Jest autentyczny. Kościół pewnie powinien za jakiś czas zostać poddany renowacji, bo farba już odchodzi, ale właśnie dzięki temu, że nie „błyszczy nowością”, jest w nim coś bardzo prawdziwego. Tyniec to miejsce, do którego mieszkańcy Krakowa chętnie przyjeżdżają na spacery czy wycieczki rowerowe i nic dziwnego: to bowiem nie tylko miejsce religijnej zadumy, ale po prostu miłego spędzenia czasu.

Mało znam obiektów sakralnych, w których kawiarnia sąsiaduje z kościołem – a tam tak właśnie jest. Na terenie klasztoru mieści się dom gościnny, restauracja i kawiarnia. W położonej w restauracji piwnicy nie byłam, ale w kawiarni już jak najbardziej. Jest fantastycznie położona na wysokości murów. Kto ma szczęście zająć stolik przed wejściem, będzie cieszył oczy ciągnącymi się z góry widokami na rzekę i pagórki. My nie mieliśmy tyle szczęścia, więc usiedliśmy na „poziomie zero”, ale nie ma tego złego: przez dwie godziny patrzyłam na fasadę kościoła. Żal było odchodzić. Nie mam wątpliwości, że gdybym  mieszkała w Krakowie, często bym zaglądała do Tyńca.

We wspomnianej kawiarni kupicie tradycyjne nalewki benedyktyńskie i lokalne piwo, ale nie ma tak dobrze, że będziecie sobie  pili  i patrzyli na ludzi zmierzających na mszę. Sprzedaż alkoholu odbywa się wyłącznie na wynos.

I gdybym mogła do Tyńca wpadać w sposób nieskrępowany, któregoś dnia na pewno zdecydowałabym się na wypożyczenie kajaka i oglądanie okolicy z perspektywy wody. Nie ukrywam, że z zazdrością patrzyłam na ludzi, którzy pływali po Wiśle kajakami i rowerami wodnymi. Niczego w tym temacie nie podpowiem, ale jeśli wpiszecie w wyszukiwarce hasło „kajaki Tyniec”, to znajdziecie przykładowe trasy i firmy, które organizują spływy.

Cóż, korzystałabym.   

 

Przy pracy nad tekstem korzystałam ze strony opactwotynieckie.pl oraz www.viabenedictina.eu, która promuje dziedzictwo benedyktyńskie w Europie Środkowej.

Zdjęcia moje, z wyjątkiem fotografii na górze (źródło: Pixabay, autor: użytkownik o nicku Bumbas)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *