6 ciekawostek o Porto, czyli wino porto ma z Porto niewiele wspólnego

Categories Podróże, Portugalia

Porto skradło moje serce od pierwszej chwili. To bez wątpienia jedno z najpiękniejszych miast, jakie w życiu widziałam. Nie jestem w tej ocenie osamotniona. Z kim bym nie rozmawiała, każdy podziela tę opinię.

Poniżej garść informacji o Porto – na start!

  1. Portugalska nazwa drugiego co do wielkości miasta w Portugalii to Porto, ale przez długi czas obcokrajowcy nazywali je Oporto. Tak bowiem przetłumaczona została nazwa na język angielski. Większość Brytyjczyków odeszła już jednak od stosowania tej nazwy i panuje zgoda co do tego, że „o” występuje w tym słowie dwa razy.
  2. Patrząc na mapę, możecie odnieść wrażenie, że Porto rozpościera się po dwóch stronach rzeki Duero. Nic bardziej mylnego! Rzeka wyznacza granice, a po drugiej stronie znajduje się całkowicie inne miasto Vila Nova de Gaia. Zgodnie z danymi z 2011 r., zamieszkuje ją więcej ludzi niż Porto, więc jest swego rodzaju sypialnią dla „starszego brata”. To nie dziwi, jeśli wziąć pod uwagę, że rozwój terytorialny Porto jest niemożliwy ze względu na to, że z jednej strony otacza je rzeka, z drugiej – inne miasteczka. Porto jest stolicą liczącej ponad milion mieszkańców aglomeracji,  w skład której wchodzi 6 miejscowości.
  3. Porto nie leży nad oceanem. Aby zamoczyć nogi w wodzie, musimy podjechać komunikacją miejską do miejscowości Zajmuje to około 30 minut.
  4. Porto chwali się systemem metra, które obejmuje aż 6 linii. W rzeczywistości, no cóż, to tak naprawdę skrzyżowanie tramwaju (bo jeździ również po centralnych ulicach) z szynobusem (bo niektóre linie łączą bardzo odległe od Porto miejscowości). Kilkanaście procent trasy faktycznie przebiega pod ziemią, ale nazywanie tego metrem to jednak grube nadużycie.                                                                                                 Tak czy inaczej, system jest przejrzysty. 6 linii, wszystkie w wyraźny sposób zaznaczone na mapie. Bilety kupujecie w automatach w formie karty na okaziciela,  którą za każdym razem trzeba doładować na określoną kwotę. Wydanie karty to jednorazowy koszt 0,60 euro (stan na 2020 r.), a przejazdy w najtańszych strefach kosztują 1 euro. Lotnisko to czwarta strefa, więc za dojazd zapłacicie 2 euro (plus 0,60 za wydanie karty). System zupełnie inny niż w Polsce, ale dopracowany w szczegółach. Na każdym automacie z biletami znajdziecie wykaz wszystkich stacji z oznaczeniem, która to strefa. Wybieracie odpowiednią opcję na ekranie dotykowym i kata zostaje doładowana. Uwaga: jednorazowo możecie wprawdzie doładować kilka biletów („tytułów” – tak się to nazywa w Porto), ale mogą to być bilety tylko w ramach tej samej strefy. Nie możecie więc zaraz po przyjeździe zakodować biletu do Matosinhos (plaża) oraz na lotnisko. Jedno miejsce znajduje się w trzeciej strefie, drugie – w czwartej. Bilety trzeba aktywować przed wejściem do „metra”. Służa do tego urządzenia z żółtym czytnikiem.
  5. Znacie mocne wino o nazwie porto? Nazwa może być myląca, gdy wziąć pod uwagę, że z miastem Porto ma ono niewiele wspólnego! Produkowane i winifikowane jest w regionie Douro (jakieś 60 km od miasta), a dojrzewa w Vila Nova de Gaia, czyli po drugiej stronie rzeki. Wspomniałam, że Vila Nova to sypialnia Porto, ale ze względu na to, że tam właśnie znajdują się piwnice z porto, prawdopodobnie wcześniej czy później przespacerujecie się mostem i zobaczycie na własne oczy, jak wyglądają historyczne magazyny. Wiele z nich można zwiedzać i odbywają się tam regularne wycieczki połączone z degustacją. Nie podam Wam konkretnych nazw, po prostu przespacerujcie się wzdłuż rzeki – w kierunku oceanu. Koneserzy przy wyborze piwnicy kierują się smakiem oferowanego na miejscu wina. Kompletni amatorzy, tacy jak ja – ceną. Za wejście zapłaciłam 10 euro, w cenie była degustacja czerwonego wina i dwóch rodzajów porto. Kilkadziesiąt metrów wcześniej (bliżej mostu) inna piwnica oferowała wycieczkę za 14 euro. Kolejnych miejsc już nie sprawdzałam.
  6. Bezsprzecznie najbardziej charakterystyczną budowla w Porto jest Most Ludwika I (Dom Luis I). Zbudowany został w 1886 roku przez Teophila Seyriga, współpracownika Eiffela. Sam Eiffel też zostawił po sobie ślad, bo zaprojektował most kolejowy. Most Ludwika I ma dwie kondygnacje. Na górze są tory dla metra i ścieżka dla pieszych, zaś dołem jeżdżą samochody. Kładka na górnym poziomie jest bardzo wąska i podejrzewam, że w sezonie turystycznym jest tam bardzo ciasno i ludzie, siła rzeczy, idą torami. A ciasno jest dlatego, że most to fantastyczny punkt widokowy i człowiek co krok chce się zatrzymywać, by popatrzeć i zrobić kolejne zdjęcie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *