Zwiedzamy Bielsko-Białą: od dworca po willę Juliana Fałata w Bystrej

Categories Polska, Województwo śląskie
Zamek Książąt Sułkowskich (fot. Pixabay)

 

Trochę już Wam poopowiadałam o historii Bielska-Białej. Z podlinkowanego tekstu dowiecie się, że do 1951 roku miasta Bielsko i Biała były niezależnymi, choć ściśle współpracującymi bytami. Połączenie miast, które oddzielała tylko niezbyt szeroka rzeka, było kwestią czasu.

Z tego wpisu dowiecie się też, że choć Podbeskidzie należy do województwa śląskiego, to jego mieszkańcy nie czują się Ślązakami. Nie te losy, nie ten język. Ze względów historycznych i kulturowych zdecydowanie bliżej im do Małopolski, więc od czasu do czasu pojawiają się wezwania, by jednak ktoś, kto spartaczył sprawę w tej Warszawie, naprawił błąd i rozciągnął granice województwa małopolskiego tak, by objęły powiaty żywiecki i bielski.

Marne jednak szanse, by tak się stało.

 

A teraz idziemy w miasto!

W jednym wpisie chciałam opowiedzieć o wszystkich atrakcjach, ale taki już mam styl, że jak zacznę pisać, to nie urywam po kilku zdaniach. W efekcie wyszło pięć stron tekstu, zatem podzielę opowieść na dwie części. Z tego artykułu dowiecie się:

  •  dlaczego nie warto wybiegać z dworca bez wcześniejszego spojrzenia na sufit
  • gdzie znajduje się  najstarsza budowla na terenie Bielska budowla
  • czy warto jechać do muzeum Juliana Fałata w Bystrej

a z rzeczy bardziej osobistych: powiem, dlaczego postrzegam życie pieszych w centrum Bielska-Białej jako komunikacyjny koszmar oraz podpowiem Wam, czy warto kupować bilet do Muzeum Historycznego

 

Ja do Bielska-Białej przyjechałam pociągiem, więc w naturalny sposób zaczęłam oglądanie od zabytkowego budynku dworca.

Dworzec w Bielsku-Białej, czyli muzeum dla ludzi w drodze

Gdybym prowadziła swój własny ranking najpiękniejszych budynków dworcowych w Polsce, bielski z pewnością znalazłby się w pierwszej piątce. Zestawienie otwierałby przemyski dworzec, a ten w Bielsku jest do niego wizualnie zbliżony. Zadzierajcie głowę do góry. Podczas prac konserwatorskich na suficie dworca odkryto przepiękne freski  w stylu pompejańskim, więc poczujecie się jak w muzeum.

Początki kolei w Bielsku sięgają lat 1853-55. Wówczas to, budując trasę tzw. Kolei Północnej Cesarza Franciszka Ferdynanda, łączącej Bogumin i Oświęcim (a docelowo Wiedeń z Krakowem), zbudowano także odgałęzienie z Czechowic-Dziedzic do Bielska. Niebawem, w 1860 r. powstał pierwszy budynek dworca kolejowego.

Dworzec znajduje się w centrum miasta, w odległości ok. 10 minut od Zamku Książąt Sułkowskich, który będzie dla Was głównym punktem odniesienie w trakcie zwiedzania.

 

Dworzec Główny

 

Bielsko-Biała, zmora pieszych

Chciałabym powiedzieć: „idźmy dalej”, ale jakoś nie bardzo wiem, w jaki sposób ruszyć spod dworca na drugą stronę ulicy. Będę szczera: nigdy nie byłam w mieście, w którym przejście na drugą stronę ulicy byłoby tak trudne. Być może są jakieś podziemne przejścia, których nie znam, ale przedostanie się na drugą stronę wymaga nadłożenia kilkuset metrów. Możecie przejść kładką, ale nie przeprowadzi Was ona „tylko” na drugą stronę ulicy, lecz znacznie dalej. Wyjdziecie na brzydkim i domagającym się remontu dworcu PKS, a wyjście na główną ulicę zajmie jeszcze chwilę.

Możecie też pójść w kierunku przeciwnym do kładki, ale ostrzegam- do przejścia jest bardzo daleko. Aby znaleźć się po przeciwnej stronie ruchliwej ulicy, przy której położony jest dworzec, trzeba przejść w sumie kilkaset metrów.

Tu aż się prosi o przejście dla pieszych!

Nie wiem, co powstrzymuje władze przed zrobieniem przejścia dla pieszych, a tym bardziej nie wyobrażam sobie, jakich akrobacji muszą dokonywać bielszczanie, którzy tak po prostu chcieliby przejść na drugą stronę ulicy. Hej, co tam się dzieje?

 

Wcześniej czy później przejdziemy jednak na drugą stronę i możemy zmierzać w kierunku Zamku Sułkowskich, o którym wspomniałam jako najważniejszym punkcie odniesienia w Bielsku-Białej.

 

Czytajcie więcej:

Jesteście w Beskidzie Śląskim na dłużej? To może Wisła?

Dumne miasto Bielsko-Biała. I nawet nie mówcie, że „bywacie” tam tranzytem

 

Zamek Sułkowskich, dziś Muzeum Historyczne

To najstarsza i największa zabytkowa budowla stojącą na terenie historycznego miasta Bielska. Według legendy onegdaj w tym miejscu znajdował się gródek rozbójników, którzy napadali na podróżujących tamtędy kupców. Książę opolski Kazimierz w czwartej dekadzie XIII wieku wytępił zbójów, a w miejscu ich urzędowania kazał wybudować zameczek myśliwski, który z czasem rozbudowany został do postaci okazałego zamku, przy którym rozwinęło się miasto Bielsko.

Bielsko było miastem granicznym (choć wiatry historii sprawiały, że znajdował się przy różnych granicach). Rozrastający się zamek przez stulecia pełnił więc rolę warowni granicznej, najpierw strzegąc granicy księstw dzielnicowych cieszyńskiego i oświęcimskiego, od połowy XV wieku granicy państwowej czesko-polskiej, a od 1526 roku austriacko-polskiej.

Od końca XVI wieku rola obronna zamku malała i przekształcał się on coraz bardziej w rezydencję szlachecką.

Pod koniec XVIII wieku rezydencję nabyła rodzina Sułkowskich. Ostatni przedstawiciele rodu opuścili Polskę w styczniu 1945 roku, zabierając najpotrzebniejsze rzeczy i rodowe pamiątki. Nie było tu już dla nich miejsca: w 1941 roku Sułkowscy podpisali volkslistę. Wielu historyków przestrzega jednak przez patrzeniem na Sułkowskich jako „tutejszych Niemców”, którzy w czasie wojny wybrali bezpieczną opcję i poszli na współpracę z okupantem. Sprawy polskie były im bliskie i wiele dowodów wskazuje na to, że czuli się Polakami. Tak o dylemacie dotyczącym Sułkowskich powiedział w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Grzegorz Madej z Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej: „Polacy uważali Sułkowskich za Niemców, Niemcy za Polaków”.

 

Otoczenie zamku zmieniło się pół wieku temu

Współczesny wygląd budowli pochodzi z czasów ostatniej wielkiej przebudowy z drugiej połowy XIX wieku, która zatarła całkowicie jej dawne cechy stylowe.

Ostatnia istotna przebudowa miała miejsce wcale nie tak dawno temu, bo na początku lat 70. XX wieku. Czy byłą udana i czy ten, kto podjął decyzję o wyburzeniu części zabudowań, nie podjął decyzji pochopnie? Otóż do 1973 roku od wschodniej strony muru znajdował się ciąg eleganckich sklepów z dużymi oknami. Ta część handlowa nazywała się  „Wysoki Trotuar” lub tez inaczej „Wysoki Chodnik”. Ta bardzo oryginalna zabudowa, która byłaby dziś nie lada atrakcją została wyburzona w związku z poszerzaniem ulicy Zamkowej.

Szkoda, bo na starych zdjęciach prezentuje się imponująco.

Tak „Wysoki Trotuar” wyglądał na starych pocztówkach. Zdjęcie ze strony Informacji Turystycznej

 

Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej: niestety, rozczarowanie

Dziś w Zamku Sułkowskich działa Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej.

Wcześnie czytałam o muzeum mało zachęcające rzeczy: ot, że kolejna instytucja, w której oglądać można obrazy, porcelanę, monety, które nie tworzą jakiejś większej całości. Niestety, muszę się z tym zgodzić. Do Muzeum Historycznego w Zamku poszłam z dwóch powodów: bo padało, a ponadto była sobota, czyli dzień bezpłatnego wejścia.

Jest to muzeum starego typu, a więc wejdź, turysto, pooglądaj, ale nie spodziewaj się, że po wyjściu będziesz jakiś szczególnie mądrzejszy niż byłeś przed wejściem. Opisy przy eksponatach są wyjątkowo skąpe, więc nie dostałam niczego nawet na kształt narracji. O kaplicy na terenie Zamku opowiedział mi nieco opiekun jednej z sal, a poza tym – sporo doszukiwałam sobie nie bieżąco w internecie.

Muzeum Historyczne w Bielsku-Białej jest niestety dobrym przykładem tego, w jaki sposób zniechęcić ludzi do odwiedzania muzeów.

Na pochwałę zasługuje część wystawy poświęcona historii miast Bielska i Białej. Tu wyjątkowo znajdziemy i sporo zdjęć, i podpisy do nich. A poza tym, no cóż: kierownictwo ma duże pole do popisu, by uczynić z muzeum w najbardziej rozpoznawalnym miejskim budynku miejsce, do którego chce się wracać, by odkrywać co rusz coś nowego.

Pałac Sułkowskich, dziś Muzeum Historyczne

Jeszcze trochę kultury

Miasto zarządza jeszcze trzema bielskimi muzeami. W dwóch nie byłam, trzecie Wam polecę, ale pod warunkami.

Pierwsze to Stara Fabryka, która mieści się w XIX-wiecznej fabryce sukna i towarów wełnianych – wszak Bielsko było miastem włókienniczym, a już w okresie PRL BB to drugi, po Łodzi, ośrodek włókienniczy w Polsce. Stara Fabryka stanowi nawiązanie do tych tradycji.

W Starej Fabryce zobaczycie przemysłową twarz Bielska-Białej: przede wszystkim maszyny używane  w przemyśle włókienniczym, ale też choćby małego Fiata – przecież maluszek, marzenie Polaków w latach 70. i 80., wyjeżdżał z taśmy produkcyjnej właśnie w bielskiej Fabryki Samochodów Małolitrażowych.

Z kolei Dom Tkacza to żaden chwyt marketingowy, bo w drewnianym budynku naprawdę zamieszkiwał tu sukiennik, miał tam zresztą swój warsztat. W czasie, gdy byłam w BB (długi weekend majowy 2021), Dom Tkacza był zamknięty. Nie podpowiem Wam, co możecie w nim zobaczyć, gdyż o ile dobrze rozumiem, przechodzi właśnie przeobrażenia. Na stronie Muzeum napisano: „Do roku 2020 pierwsze piętro Domu Tkacza zajmowała wystawa Od sukna po jedwab – stroje ludowe ze zbiorów Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej, która ze względów konserwatorskich została zlikwidowana. Wystawa powróci niebawem, jednak w zmienionej już formie”.

I wreszcie czwarte muzeum, które nie znajduje się w granicach Bielska-Białej, ale w położonej nieopodal Bystrej (gmina Wilkowice). Dojedziecie tam również autobusem.

 

Willa Juliana Fałata

Uroczo położoną Bystrą upatrzył sobie na miejsce zamieszkania wybitny artysta początku XX wieku, Julian Fałat. W latach 1869-1871 studiował w krakowskiej Szkole Sztuk Pięknych i swoją karierę na lata związał z Krakowem. Szybko został uznany za najwybitniejszego polskiego akwarelistę swoich czasów. Odnosił sukcesy w Galicji i całej Europie, a skali zasług niech świadczy fakt, że od 1905 pełnił funkcję rektora uczelni. Otoczył się wybitnymi artystami: za jego czasów zajęcia ze studentami prowadzili Stanisław Wyspiański, Leon Wyczółkowski, Jacek Malczewski czy Józef Mehoffer.

Dom Juliana Fałata w Bystrej

 

Wnętrze Fałatówki

Kraków był w tamtym czasie ważnym ośrodkiem sztuki i kultury (choć w Galicji większą rolę odgrywał jednak Lwów), więc jak być artystą, to tylko w Krakowie. A jednak Julian Fałat zdecydował się spędzić emeryturę, na którą przeszedł w 1910 roku, w swojej posiadłości w Bystrej. Choć pięknie położona miejscowość zachęca do niespiesznego spędzania czasu – tu spacer, tam obiad w miłym gronie, to artysta nie miała zamiaru rezygnować z aktywności. Wybudował więc pracownię, a w kolejnych latach podróżował i przyjmował różne zlecenia.

Artysta zmarł w 1929 roku w tej podbeskidzkiej miejscowości i pochowany jest na cmentarzu w swojej ukochanej Bystrej.

Dzieje domu Juliana Fałata w Bystrej

Po śmierci malarza właścicielami działki i domu zostały dzieci artysty: córka Helena Niemczewska i syn Kazimierz Fałat. Willą do 1943 r. zajmował się Kazimierz, który pokoje wynajmował letnikom bądź udostępniał Towarzystwu Przyjaciół Bystrej Śląskiej. Kazimierz był w czasie wojny żołnierzem wojsk niemieckich, więc po 1945 roku nie miał po co wracać do Polski. Osiadł w Wielkiej Brytanii.

W 1947 r. nieruchomość została przejęta przez Skarb Państwa jako mienie poniemieckie. Znajdowały się tu: Dom Pracy Twórczej oraz gromadzkie mieszkania. Już w 1945 roku pojawiły się pomysły, by zorganizować tu muzeum prezentujące życie i twórczość Juliana Fałata, ale udało się to zrealizować dopiero w 1973 roku.

Obecnie w Fałatówce prezentowane są prace mistrza akwareli wykonane w różnych technikach, eksponaty pochodzące z jego własnych zbiorów oraz  archiwalia.

Wnętrze Fałatówki

 

Czy warto jechać do Fałatówki?

Głupio się przyznać, ale do czasu planowania wycieczki do Bielska, niewiele o Julianie Fałacie wiedziałam. Nazwisko obiło mi się o uszy, ale nie kojarzyłam go z żadnym konkretnym kierunkiem w sztuce. Jak na osobę mającą dobre rozeznanie w historii i kulturze – duże braki.

Postanowiłam więc pojechać do muzeum, by raz na zawsze wypełnić te dziury w pamięci.

Muzeum jest niewielkie, ale zawiera dość dużą kolekcję, która jest bardzo dobrze opisana – a to przecież nie jest standard (patrz: moje uwagi dotyczące Muzeum Historycznego w Bielsku-Białej). Samo zapoznanie się z informacjami umieszczonymi w salach zajęło sporo czasu, ale też nie czarujmy się: więcej czasu zajmie Wam dojazd do niego z Bielska (i powrót), niż chodzenie po raptem kilku salach.

Fałatówkę polecam więc osobom zainteresowanym sztuką, bo w przeciwnym razie będziecie mieć żal o te dwie godziny, które poświęciliście.

Ja żadnego żalu nie mam, wprost przeciwnie! Urzekła mnie Bystra, a w którymś momencie, gdy z okna autobusu zobaczyłam jakąś niewielką miejscowość położoną na zboczu góry, pomyślałam, że bardzo, bardzo chcę tu zostać. Tak więc krajoznawczo była to udana wycieczka.

Artysta i ja

Bystra była kiedyś uzdrowiskiem

W II połowie XIX wieku Bystra stała się znaną miejscowością sanatoryjno-letniskową. Obecnie nie ma już tego statusu, ale i tak na leczenie przyjeżdżają tam setki ludzi. W historycznych obiektach sanatorium działa Centrum Pulmonologii i Torakochirurgii. Położone jest na terenie zadbanego zabytkowego parku, wpisanego do ewidencji zabytków. Jeśli nie będzie się Wam zanadto spieszyło, obejdźcie sobie ten park.

 

 

 

Przy pracy korzystałam z:

Zabytki Techniki.pl  https://zabytkitechniki.pl/culturalheritage/2385/dworzec-kolejowy-w-bielsku-bialej

Stron internetowych muzeów w Bielsku-Białej

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *