Święty Graal i rzeka, której nie ma. 10 ciekawostek o Walencji

Categories Hiszpania

 

Walencja to dawna kolonia rzymska; pierwsze miasto powstało w tym miejscu w 138 r. p.n.e. Przez lata rozwijała się jako centrum przemysłu i handlu, a mieszczanie bogacili się na handlu m.in. jedwabiem. Kumulowane przez lata bogactwo widać na walencjańskich ulicach. Przede wszystkim w okolicy ratusza zobaczycie dziesiątki wysokich, eleganckich budynków z ozdobnymi fasadami. Do tego duże place, szerokie ulice – a z drugiej strony ciasna zabudowa najstarszej części Walencji i zakamarki, w których na usta ciśnie się banalna: „jak tu pięknie”.

Gdy myśleć o ruchu turystycznym, Walencja to taka „biedniejsza siostra Barcelony”. Choć położona na wybrzeżu zaledwie ok. 350 km od stolicy Katalonii, nie jest popularnym celem podróży. Na jeden dzień, jasne, ale turyści chyba rzadko zatrzymują się tam na dłużej. Myślę, że mieszkańcom w żaden sposób to nie przeszkadza, bo kto by chciał mieszkać w mieście, które rokrocznie jest odwiedzane przez 30 mln turystów (a taki los spotkał Barcelonę). Niedosyt mogą czuć co najwyżej przedsiębiorcy  związani z sektorem turystycznym, zaś pozostali mieszkańcy na pewno cieszą się, że mają miasto dla siebie.

A przecież są tacy, którzy nie traktują Walencji jako przystanku w drodze do, nie wiem, Alicante.

W Walencji spędziłam pięć dni i nie mam wątpliwości, że miasto ma bardzo wiele do zaoferowania. Historia, architektura, dużo zieleni, do tego położenie – 40 minut jazdy autobusem od centrum jest plaża (zapewne jest ich więcej, ale ja byłam tylko na jednej). Do tego ceny niższe niż w Barcelonie czy na Costa del Sol. Zanim opowiem Wam, co robiłam w Walencji, kilka ciekawostek o tym trzecim co do wielkości mieście Hiszpanii.

  1. Walencja jest stolicą prowincji i wspólnoty autonomicznej o tej samej nazwie.

Szacuje się, że liczba mieszkańców wynosi ok. 800 tys. osób.

  1. Dzięki doskonałemu położeniu nad morzem Śródziemnym, Walencja przez wielki rozwijała się jako miasto handlowe.

Nieustannie rozbudowywany i unowocześniany port jest dziś drugim portem morskim w Hiszpanii (palmę pierwszeństwa dzierży Barcelona) i szóstym w Europie.

  1. Walencja jest jednym z kilku regionów autonomicznych, w których obowiązuje lokalny język.

To język walencjański, zwany też walenckim. Jest dialektem języka katalońskiego, który jest używany we wspólnotach autonomicznych: Katalonii, Balearach i Walencji. Łącznie katalońskim posługuje się w Hiszpanii około 9 milionów osób. Oczywiście, w Walencji bez problemu dogadacie się w standardowym hiszpańskim, czyli po kastylijsku, ale nie zdziwcie się, że w przestrzeni publicznej zobaczycie oznaczenia w dwóch językach: po walencjańsku (katalońsku) i dopiero poniżej znajdzie się komunikat w języku hiszpańskim, który być może znacie ze szkoły.

 

 

Jedna z historycznych bram wjazdowych do miasta
  1. Przez wieki przez miasto przepływała rzeka Turia. Wypływa ze źródeł w pasmie Muela de San Juan w prowincji Teruel, Aragonia w Hiszpanii. Po 280 km uchodzi do Zatoki Walenckiej w Morzu Śródziemnym.

W miarę rozrostu miasta, ludzkie zabudowania niebezpiecznie się do niej zbliżyły. A dlaczego niebezpiecznie? Otóż rzeka często wylewała, wyrządzając ogromne szkody. Po powodzi w 1957 roku, w wyniku której zniszczone zostało 75 proc. zakładów produkcyjnych, 5800 domów mieszkalnych, a śmierć poniosło co najmniej 81 osób, generał Francisco Franko wypowiedział hiszpańskie „basta!” i zadecydowano, że koryto rzeki zostanie przesunięte o kilka kilometrów. To duża ingerencja w przyrodę, niemniej udało się przeprowadzić prawidłowo zabieg i od 1973 roku Turia płynie innym korytem.

Ogrody Turii to wymarzone miejsce dla osób lubiących sport
Ogrody Turii to wymarzone miejsce dla osób lubiących sport

 

 

Stare, wyschnięte koryto mogłoby stać się marzeniem deweloperów – wszak w mieście tak starym jak Walencja, która do tego nie ucierpiała poważnie w żadnej wojnie w XX wieku, wobec czego brakuje powierzchni pod zabudowę, każdy hektar jest na wagę złota. Pomysł na zagospodarowanie był jednak zupełnie inny: w starym korycie zorganizowano ciągnące się przez 9 kilometrów tereny zielony, czynią z Ogrodów Turii bodaj najdłuższy park w Europie. Miejsce jest fantastyczne: jesteśmy pomiędzy dwiema dużymi i głośnymi ulicami, a otaczają nas setki drzew i nasadzeń.

Są ścieżki dla rowerzystów, szutrowe bieżnie dla biegaczy i całą masa ścieżek spacerowych. Do tego ławki, gdzieniegdzie kioski z jedzeniem, place zabaw, fontanny… Na terenie parku znalazło się też kilka pełnowymiarowych boisk oraz Pałac Muzyki (Palau de Musica), w którym odbywają się koncerty.

Rzeka poprzecinana była licznymi mostami (najstarsze mają XV-wieczny rodowód. I to dla mnie magia: rzeki już nie ma, a mosty nadal istnieją), w XX wieku dobudowano kolejne, wobec czego bardzo łatwo zejdziecie z ulic wprost do miejskiej oazy.

Myślę, że żadne miasto w Europie nie może się poszczycić tak niesamowitym parkiem jak Walencja.

  1. Jeżeli miałabym pokazać na zdjęciu najbardziej charakterystyczne dla Walencji budowle, to nie byłaby to średniowieczna zabudowa, ale coś na wskroś nowoczesnego: Ciudad de las Artes y las Ciencias, czyli Miasteczko Sztuki i Nauki.

To kompleks obiektów kulturalno-rozrywkowych otwarty 16 kwietnia 1998 r. Zwykło się go określać mianem „dzielnicy /miasta przyszłości”, ale jestem pewna, że tak, jak ma wielu zwolenników, to i wielu krytyków. Budowle są bardzo odważne i dominują okolicę. Przyciągają jednak tysiące turystów i z pewnością stanowią rodzaj doznania estetycznego, które długo się pamięta.

 

 

Na kompleks  składa się kilka obiektów, spośród których największym zainteresowaniem turystów cieszy się oceanarium. To największe oceanarium w Europie, na które przeznaczcie sobie co najmniej 3 – 4 godziny. Poza tym, że przejdziecie tunelami, w których otoczą Was rekiny i różnorodne ryby, zobaczycie też pokaz delfinów, wyspę flamingów, pingwiny, krokodyle i kilka innych gatunków, które kojarzymy z morzami i rzekami całego świata.

Bilet nie jest tani, w czerwcu 2021 roku kosztował 31 euro, ale zdecydowanie warto było go kupić.

  1. Katedra w Walencji (na lokalnych oznaczeniach i mapach możecie się spotkać z katalońskim słowem „La Seu”) budowana była przez blisko 700 lat (co wcale nie jest czymś wyjątkowym, wiele monumentalnych świątyń powstawało przez kilka wieków), wobec czego znajdziecie tam elementy charakterystyczne dla architektury romańskiej, gotyckiej, gotyku francuskiego, renesansu, baroku…

Przez kilka wieków większość dzisiejszej Hiszpanii znajdowała się we władaniu arabskim. Walencja znajdowała się pod panowaniem arabskim w latach 712 -1238 i w tamtym okresie w miejscu, w którym dziś stoi katedra, znajdował się meczet. Z kolei Arabowie wyburzyli pod jego budowę istniejącą tam wcześniej inną katedrę. Jak widać, zwycięscy nie brali jeńców, ale pozbywali się śladów bytności swoich poprzedników. Kto był w Kordobie w Andaluzji, ten wie, że wcale tak nie musi być, że możliwe jest wbudowanie meczetu w nową katedrę. Zostańmy jednak w Walencji

 

  1. Według tradycji, Święty Graal, czyli kielich wykorzystywany w trakcie Ostatniej Wieczerzy przez Jezusa, znajduje się w bocznej kaplicy katedry w Walencji.

Zgodnie z legendami naczynie zostało przywiezione do Rzymu przez świętego i było wykorzystywane przez kolejnych papieży. Czy kielich w walencjańskiej La Seu faktycznie stał na stole w trakcie Ostatniej Wieczerzy? Na to jednoznacznych dowodów nie ma.

Wiadomo, że kielich z katedralnych zbiorów pochodzi prawdopodobnie z I w p.n.e. A w jaki sposób znalazł się w XV wieku skarbcu? To prezent od króla Alfonsa V Aragońskiego, który z kolei otrzymał go od zakonników.

 

8.     Wspomniałam już, że Walencja była przez stulecia bardzo bogatym miastem. „Złoty  okres” w jej rozwoju to bez wątpienia XV wiek, kiedy miasto było najbardziej zaludnionym i najbogatszym w Królestwie Aragonii.  Przez porty przechodziły tony cennych i drogich ładunków, rozkwitała kultura, wtedy też w Walencji pojawiła się pierwsza w królestwie prasa drukarska. Na pełnych obrotach działała Giełda Jedwabiu. Pod koniec XIV wieku Walencja stała się wielkim ośrodkiem włókiennictwa. Na przełomie XV i XVI wieku w Walencji było prawie 30 mistrzów krawiectwa, a pod koniec XVIII wieku w trzech tysiącach krawieckich warsztatów pracowało łącznie około 25 tys. osób.

Budynek Giełdy Jedwabiu (Lonja de la Seda de Valencia) można zwiedzać. Jest wpisany na listę UNESCO, co stanowi podkreślenie roli, jaką odegrał w historii oraz rozmachu, który cechował projektujących go architektów. Z zewnątrz jest nieco surowy, niektórzy uważają, że przypomina fortyfikację.  

Giełda jedwabiu

9.     Kto by powiedział, że przewodniki turystyczne będą się pochylały nad budynkiem poczty. A jednak! Poczta w Walencji jest atrakcją samą w sobie.  

Jej budowę rozpoczęto w 1915 roku i zakończono siedem lat później. Budynek autorstwa Miguela Angela Navarro jest wyraźnie eklektyczny, to zresztą „motyw przewodni” tej części miasta. Uwagę zwraca wejście główne, które otoczone jest podwójnymi kolumnami jońskimi i półokrągłymi łukami, zwieńczonymi imponującymi alegorycznymi postaciami na szczycie. Budynek znajduje się na centralnym placu Plaza del Ayuntamiento i służy jako punkt odniesienia dla przechodniów.

Budynek Poczty

 

10.  A kiedy już będziecie pod budynkiem poczty, przejdźcie na drugą stronę placu, by podziwiać pochodzący z  XVIII wieku symbol miasta, czyli Ratusz (Ayuntamiento de Valencia). Obecnie znajduje się w nim Muzeum Historii Miasta.

1 thought on “Święty Graal i rzeka, której nie ma. 10 ciekawostek o Walencji

Skomentuj Johanka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *