Kochać lub znienawidzić. Rzeźba Igora Mitoraja na krakowskim Rynku

Categories Polska
Rzeźba Igora Mitoraja
Rzeźba Igora Mitoraja

W 2005 roku krakowscy historycy kręcili głową z niedowierzaniem: niedopuszczalne, by tak współczesna rzeźba znalazła się na Rynku, nieopodal wieży ratuszowej i Sukiennic! Władze miasta również chciały „wyprowadzić” Erosa w mniej reprezentatywne miejsce, ale na przeszkodzie stanął sam artysta, Igor Mitoraj. Minęło kilkanaście lat i Eros już na dobre wrósł w scenerię.

 

Z prezentami jest niełatwa sprawa, bo jeśli nie zachwycają obdarowanego, zmuszają go do jakiegoś zręcznego „wywinięcia się”. Gdy nietrafionym prezentem jest sweter, można go wystawić na internetową licytację dla potrzebujących albo ostatecznie oddać za darmo na jakiejś „śmieciarce”. Gorzej, gdy prezent waży blisko 2 tony  i dodatkowo pochodzi z pracowni uznanego na całym świecie artysty.

Tak było w przypadku ogromnej rzeźby „Eros Bendato” autorstwa światowej sławy polskiego rzeźbiarza Igora Mitoraja. Artysta podarował pracę miastu Kraków w 2005 roku. Ratusz chętnie zgodził się na wyeksponowanie rzeźby, ale nie w smak mu było miejsce, na które nalegał artysta, czyli Rynek Główny, nieopodal wieży ratuszowej. Żeby nie przeciągać sprawy, urzędnicy zgodziły się na czasowe eksponowanie nietypowej rzeźby kilka kroków od Sukiennic. Nietypowej, bo głowa Erosa, czyli greckiego boga miłości, jest w środku pusta. Można wejść do środka, wystawić głowę przez wydrążone oczy, sprawdzić, jaka jest wewnątrz akustyka…

Eros skrępowany – co artysta miał na myśli?

„Bendato” oznacza w języku włoskim „spętany”, „związany”. Taki właśnie jest krakowski Eros – piękny, młody, ale ubezwłasnowolniony. Można go interpretować jako symbol zniewolenia, ale równie przekonujące będzie odbieranie go jako zwycięstwa godności pomimo niesprzyjających okoliczności.

Pustą głowę szybko pokochali turyści, którzy chętnie fotografują się na jej tle, wchodzą na nią, wystawiają ręce przez wydrążone oczy. Wszystkie chwyty dozwolone! Zdecydowanie mniej ucieszyli się historycy sztuki i miłośnicy klasycznego Krakowa, bo rzeźba nijak nie pasuje do historycznej zabudowy krakowskiego Rynku. Dawna stolica Polski nie została zniszczona w czasie wojny, więc Śródmieście zachowało klasyczną strukturę. Gdyby oceniać po zabudowie, sto lat temu Rynek wyglądał praktycznie tak samo, jak dziś, wyremontowano jedynie kamienice. Głowa autorstwa Igora Mitoraja jest najnowszym (nie licząc pojawiających się sezonowo ogródków restauracyjnych) elementem na najważniejszym placu dość konserwatywnego, gdy myślimy o architekturze, miasta.

Szybko zaczęto więc szukać innego miejsca, w którym rzeźba mogłaby godnie pozować do zdjęć setek turystów. Zapytano mieszkańców Krakowa, gdzie ich zdaniem powinien znaleźć się Eros. W internetowym plebiscycie większość głosujących wskazała na przestrzeń przed Galerią Krakowską na Nowym Mieście. Prezydent Jacek Majchrowski obiecał, że uszanuje ten wybór. Wyprowadzki pod nowy adres nie było: artysta nie chciał się zgodzić, by rzeźba stanęła w sąsiedztwie galerii handlowej. Kto dawno nie był w Krakowie, może nie wiedzieć, że dziś główny dworzec stanowi dość skromny dodatek do centrum handlowego i jeśli chcecie dojść na perony, czeka Was przejście wzdłuż sklepów. Kraków nie jest jedynym miejscem, w którym dworzec ginie gdzieś na tyłach galerii (taka sama sytuacja jest choćby w Poznaniu). Mogę się burzyć na takie myślenie o przestrzeni publicznej, ale cóż to zmieni… Choć jestem przekonana, że przeciwników takiego traktowania dworców jest więcej!

Wieża ratuszowa, obok której znajduje się głowa Erosa
Wieża ratuszowa, obok której znajduje się głowa Erosa

„Widocznie tak już jest, że każde miasto musi mieć swą ludyczną rzeźbę turystyczną”

Pod uwagę wzięto również placyk przed Teatrem im. Słowackiego. To jeden z najpiękniejszych budynków teatralnych w Polsce, miejsce idealne, by prezentować kulturę i łączyć klasykę z bardziej nowoczesnym podejściem do sztuki, ale i tu pojawiły się problemy nie do przejście. Okazało się bowiem, że przestrzeń wokół teatru ma „charakter skończony” i nie da się tam zorganizować miejsca dla Erosa.

Trochę z braku rozsądnych pomysłów, a trochę przez przyzwyczajenie, rzeźba pozostałą w miejscu, które wybrał Igor Mitoraj. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” tak decyzję o pozostawieniu rzeźby na Rynku skomentowała w 2007 roku Monika Branicka, krytyk sztuki: „To najgorsza wiadomość w tym roku. To będzie kolejne miejsce, gdzie w okresie świątecznym będziemy mogli wieszać bombki i świecidełka. Wpisze się w miejsce między choinką, kramami z pamiątkami i stoiskiem dla reniferów”. I dalej: „Widocznie tak już jest, że każde miasto musi mieć swą ludyczną rzeźbę turystyczną, przy której turyści pstrykają sobie zdjęcia. Łódź ma ohydny fortepian z Rubinsteinem, my będziemy mieć głowę Mitoraja”.

Córka Artura Rubinsteina pisała listy protestacyjne, by usunąć szkaradny pomnik

Fortepian Rubinsteina, cóż, potwierdzam, że nie upiększa ulicy Piotrkowskiej. To jeden z pomników tworzących cykl Galerii Wielkich Łodzian. Jest tak nieudany, że córka najwybitniejszego interpretatora Fryderyka Chopina, Eva Rubinstein, zapowiedziała, że dopóki fortepian nie zniknie z najważniejszej łódzkiej ulicy, jej noga w mieście nie powstanie. A jako że pani Eva jest wybitnym fotografem i wielokrotnie uświetniała różne łódzkie festiwale fotograficzne, jej deklaracja naprawdę zaniepokoiła władze miasta. Przez kilka lat wytrwała w swoim postanowieniu, ale w końcu ugięła się i przyjechała do Łodzi, bo to miasto szczególne dla jej ojca. Tu właśnie genialny pianista przyszedł na świat w 1887 roku, tu pobierał pierwsze lekcje muzyki.

A uskrzydlony fortepian, do którego można wrzucić monetę, by usłyszeć muzykę Chopina, jak stał, tak stoi. Jeszcze kilkanaście lat temu władze miasta rozważały zdemontowanie go i postawienia bardziej stosownego pomnika, ale te obietnice rozpłynęły się gdzieś w powietrzu…

Więcej o Krakowie:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *